Wczoraj ustaliłeś termin. Zakres. Cenę albo rabat. To, kto się czym zajmie i do kiedy.
Każde z tych ustaleń miało dwie strony, różne interesy i wynik, z którym ktoś teraz żyje. Nazwałeś to rozmową, mailem albo ustaleniem. Nie nazwałeś tego negocjacjami.
Polska Szkoła Negocjacji jest think tankiem. Nie mierzymy się liczbą przeszkolonych osób, tylko tym, jak wyglądają umowy, które ludzie w Polsce ze sobą zawierają. Nie tylko te podpisywane w salach konferencyjnych.
Złe porozumienie kosztuje dwa razy. Raz przy podpisie, kiedy ktoś oddaje więcej, niż musiał. Drugi raz przez cały czas jego trwania, kiedy obie strony żyją z ustaleniami, których nikt porządnie nie przemyślał. Większość z tych rozmów przegrywa się nie dlatego, że ktoś był słabszy, tylko dlatego, że nikt go nigdy nie nauczył, jak taką rozmowę prowadzić.
Negocjacje są w Polsce zawodem bez definicji. Mediator ma swoje standardy. Zakupowiec ma swoje. Negocjator nie ma nic: ani wspólnego języka, ani zasad, ani nikogo, kto powie, co znaczy robić to dobrze.
To jest luka, którą zamykamy.
Kurs Negocjatora jest praktyczną stroną tej samej roboty. Uczymy tego, co sami uważamy za dobrą praktykę, i sprawdzamy to przy stole.